Strony

14.8.16

Jak zostać fotografem bez lustrzanki i pieniędzy? -Czyli o pasji która jest NIE droga +KONKURS



Fotografia 
Pasja, hobby, które nie jest zarezerwowane dla wszystkich. Mało kto ma tak naprawdę szanse odkryć w sobie tą pasje, sprawdzić, oszacować swój talent i predyspozycje, z wiadomego powodu. Polska to nie kraj milionerów, z resztą jak każdy inny. Nie każdy rodzic zacięcie inwestuje we wszystkie zachcianki swoich pociech. Czasy są wymagające pomijając podstawowe potrzeby typu kształcenie, wręcz podstawą jest zapewnić dzieciom smartfony, laptopy i mnóstwo innych sprzętów które wiadomo, trzeba co rusz wymieniać. A to xbox, a to wakacje. Dzieci nieustannie czegoś potrzebują, to normalne- są ciekawe świata, chcą jak najwięcej, ale nie zawsze to możliwe. 

Fotografia= lustrzanka+ co najmniej 2-3 obiektywy, co taje nam jakieś 4 tysiące złotych na start, przy pomyślnych wiatrach. Do tego konieczny jest statyw (200 zł) , pilot (100 zł), filtr (250 zł) , lampa (1500 zł), karty pamięci (100 zł) , zapasowe baterie (150 zł), a do tego jeszcze kolosalnie drogie programy typu Photoshop.. można tak wymieniać i wymieniać, bo w fotografii jest  na co wydawać. A nie każdy rodzic byłby w stanie zdecydować się na sam zakup lustrzanki z kitowym obiektywem, który w jego oczach po tygodniu zajawki bedzie leżał i się kurzył, jak reszta takich zachcianek. Wcale się nie dziwie, tym bardziej, ze lustrzanka może przestraszyć. Mnóstwo pokręteł, przycisków, ustawiania. Większość zrezygnuje na starcie i wyrzuci pieniądze w błoto.


To wszystko prawda, ale i jeden wielki błąd!
Fotografia to nie sprzęt, to nie obiektyw, lampa, czy statyw. Fotografia to pasja człowieka, dla którego miłością i fascynacją jest zamknięcie chwili w jednym zdjęciu na wieczność. To jest fotografia. Nastawienie na zdjęcie, a nie to, czym to zdjęcie było wykonane, przecież to głupie... fotograf nie robi zdjęć, żeby pochwalić sie dopiskiem Nikon D coś tam, coś tam, tylko pochwalić się tym, jaką niepowtarzalną chwile udało mu się zamknąć w zdjęciu. 

Udowodnić Ci, że żeby zostać profesjonalnym fotografem potrzebujesz.... no właśnie. Nic nie potrzebujesz! Wszystko masz. A więc:

na 99,99% masz teraz przy sobie telefon tak? Tak
na 98,99% masz w nim funkcje robienia zdjęć,tak? Tak
No to tyle. To wszystko, co jest potrzebne by zostać fotografem, naprawdę.

Nie wierzysz? Spójrz na zdjęcia poniżej











Gdybyś natknął się na nie kiedyś w internecie powiedziałbyś, że zostały zrobione zwykłym telefonem? Na tysiąc procent nie, a więc to jest dowód na to, że żeby robić zdjęcia nie trzeba mieć 10 tysięcy luźno w kieszeni. Możesz je robić w każdym momencie i sytuacji, bo to nie koniecznie umiejętności ustawiania czasu migawki, przysłony, iso i innych spraw technicznych jest ważna, ale umiejętność wybrania chwili, sytuacji i miejsca do zrobienia zdjecia. Ważne jest to co chcesz pokazać, a nie czym!
Kogo obchodzi, że masz Najlepszego Nikona DX coś tam, coś tam, jeżeli twoje zdjęcie beznadziejne! Bez duszy i serca włożonego w nie. Bez odpowiedniego wykadrowania, ekspresji miejsca i ludzi. Odwzorowania sytuacji i zdarzenia. To wszystko możesz zrobić bez użycia profesjonalnego aparatu, bo on jest potrzebny bardziej do celów komercyjnych, gdzie liczy się jakość techniczna, liczba pikseli i czytelność. 
Jeżeli jednak masz aparat... zwykły cyfrowy, czy lustrzankę, to świetnie! Rób zdjęcia i ciesz się tym. Jednym zdjęciem opowiadaj historie chwil, które przeminęły Jeżeli to kochasz i masz talent, to zrobisz to byle aparatem, a jeżeli nie masz w sobie pasji i miłości do fotografii to i te luźno 20-30 tysięcy za najlepszy aparat w niczym Ci nie pomoże, a wręcz zaszkodzi, bo w nim nie ma opcji automatycznych pomiarów. Wszystko musisz ustawiać sam, a jeżeli nie masz o tym zielonego pojęcia, to wyjcie Ci albo czarna albo biała plama, a takie coś, to sobie możesz namalować w paincie. 

Przynajmniej wiesz, że teraz pieniądze to żadna wymówka i przeszkoda. Sama mam 3 lustrzanki, 7 obiektywów, a nie raz zdarzyło mi się robić lepsze zdjęcia z telefonu, który zawsze mamy pod ręką i czasem to jedyna szansa, by uchwycić jakiś piękny moment na zdjęciu.
Tym bardziej, że teraz telefony maja naprawdę zaawansowane aparaty i robią nie tylko świetne zdjęcia, ale i nagrania. Znam kilku youtube'rów, którzy nagrywali smartfonami, a mieli lepszą  jakość od nie jednego lustrzankowca. 






Dlatego przy okazji tego tematu chciałbym Wam powiedzieć o konkursie, gdzie możecie wygrać smartfon idealny na początek swojej przygody z fotografią. Na tyle jest on ciekawy, że jest wodo i wszelako zabrudzenio... kurzo.. piasko... odporny,  haha :). Możliwość robienia zdjęć pod wodą jest zarezerwowana dla nielicznego grona fotografów, a brak potrzeby nagminnego uważania na piasek, czy zabrudzenia podczas robienia zdjęć na wakacjach, to wręcz marzenie, dlatego taka alternatywa jest naprawdę świetna.

Samsung s7

Zwrócił moja uwagę również dlatego, ponieważ bateria jest wyjątkowo wytrzymała, co w przypadku aparatów, jest irytujące, gdy musi się tachać kilka baterii na zmianę... 
Można nim zrobić świetne zdjęcia, nawet jeśli masz zerowe pojęcie o fotografii. A więc jeżeli myślisz o kupnie telefonu i nosisz sie z zamiarem zaczęcia przygody z fotografia, to polecam Ci ten model, który również możesz wygrać w konkursie.
Do wygrania jest aż 7 takich telefonów, a główną nagrodą jest 7000 zł na realizacje swojego marzenia, więc i na aparat wystarczy ;)  Nagród jest wiele, a pytanie bardzo proste, dlatego polecam spróbować sięgnąć po swoje marzenia :)










A wiec... to tyle o obalaniu mitu na temat "drogiej" pasji, jaką jest fotografia. Koniec wymówek! Telefony w dłoń! :)






28.7.16

4 rzeczy które musisz wypróbować jeśli masz trądzik! | KONKURS!




Trądzik to chyba największa zmora nastolatków. Niby okresowy, niby przejściowy, ale ciężko być obojętnym i czekać spokojnie, szczególnie w  wieku gdzie wygląd najważniejszy. Każdy człowiek jest inny i każda cera jest inna dlatego trzeba wiele próbować i eksperymentować, bo jak komuś pomogło odstawienie laktozy lub glutenu, to nie znaczy że pomoże i tobie. Bez zbędnego przedłużania przechodzę do sedna.


Zakładając i wierząc, że podstawową rzeczą jaką stosujecie, by uporać się z trądzikiem jest zdrowe odżywianie i duużo wody, podaje Wam sposoby, które sama przetestowałam:





Nie będę tu opowiadać i opisywać czegoś co już wiecie, że witamina C jest niezbędna dla naszego organizmu, a głownie naszej CERY, ale wierzcie mi na słowo, że głupi szczegół również może wpłynąć na zły stan cery. Każdy niedobór, każdy. Cytryna to nie tylko witamina C, ale i beta-karoten, witaminy z grupy B, E, no i potas, magnez, sód i żelazo. Wiem, że większość na pewno przyjemności nie czepie z jej picia, w przeciwieństwie do mnie... ;) Ale równie skutecznie można ją stosować zewnętrznie. Jak? Po prostu tonik z cytryny

W proporcji 1:3 (cytryna:woda) sporządzamy domowy tonik i co wieczór oraz ranek przecieramy wacikiem twarz. Może lekko szczypać, ale później skóra się przyzwyczaja. 
Taki tonik jest naprawdę zbawienny dla skóry. Stosujcie minimum miesiąc i zobaczycie różnice.

Co również ważne: Cytryna genialnie rozjaśnia przebarwienia i tonizuje skórę.










Drugim skutecznym sposobem na trądzik jest ocet JABŁKOWY i to jeden z moim ulubieńców. Bardzom bardzo polecany jest na miliony schorzeń do picia (łyżka lub dwie na szklankę wody). To wręcz bomba witaminowa... długo by wymieniać. Jest znanym i cenionym środkiem od wielu lat. Spróbuj tą kuracje, a zobaczysz, jak szybko Twoje samopoczucie i wgląd będzie się poprawiać.
Jeżeli nie możesz się przekonać do picia, to również zrób tonik

(proporcja 1:3 lub 1:4 jeśli masz wrażliwą skórę) Taki tonik pozwala pozbyć się nie tylko trądziku co robi kapitalnie, ale również zmarszczek, lub im zapobiegać. Wypróbujcie, naprawdę gorąco polecam i stosuje każdego dnia :)













Trzecim sposobem na trądzik i jakże znanym i polecanym jest picie drożdży. Pierwszy raz dowiedziałam się o tym od przyjaciółek, później gdzie nie weszłam, wszyscy rozpisywali się o tym w internecie. Drożdże likwidują trądzik głównie na zasadzie uzupełniania witaminy z grupy B, której jest w drożdżach mnóstwo. Likwidują trądzik, przyśpieszają porost włosów, zagęszczają, LIKWIDUJĄ SIŃCE POD OCZAMI (o tym się przekonałam już po miesiącu). 
Metoda jest całkowicie bezpieczna, więc bez obaw. 
Na początku zaczyna się od 1/3 kostki drożdży, później można nawet i pół 2xdziennie ale to po dłuższym czasie. Zalewamy je WRZĄCĄ wodą lub mlekiem, czekamy do przestudzenia i włala!
Ale ta metoda nie zadziała oczywiście od pierwszego razu jak z wszystkim. Po miesiącu widać efekty, a po trzech można zacząć pakować trądzikowi walizki. :)







Ostatnią już 4 rzecząm jaką Wam polecam, jest ALOES! Zaczęłam go stosować z innych powodów, mianowicie marszczek, których się dorobiłam przez przesuszoną skórę (tak, mam 18 lat i mam zmarszczki!), ale jak sie okazało ma zbawienny wpływ również na trądzik. Dzięki Bogu moja mama miała go akurat na parapecie. Ukradłam jej kilka listków dla spróbowania, jak sie sprawi... no i teraz została jej już tylko łodyga :D 

Jak ja to robię? Przecinamy nożem liść na pół, rozklejamy ścianki, by dostać się do miąższu i smarujemy twarz. Niczym nie musicie rozcieńczać i nakładajcie go bogato. Skóra po nim jest cudowna już po pierwszym użyciu. Mięciutka i promienista. 
Aloes to druga rzecz, która jest moim ulubieńcem. Wypróbujcie koniecznie. Podejrzewam, że pewnie również gdzieś u Was w domu można znaleźć tą roślinkę :) 








~~~    ~~~~~~~~~~~    ~~~
O kilku z tych sposobów mówiłam dokładniej we vlogu, więc jeżeli chcesz dokładnie zobaczyć, jak się do tego zabrać- zapraszam!







Dajcie znać, czy próbowaliście już kiedyś, któregoś z tych sposobów, jestem bardzo ciekawa! :)


KONKURS!
Na koniec chciałabym Was również zaprosić do ciekawego konkursu pt "Moje podwójne życie". Myślę, że każdy z nas takie o to życie prowadzi. Każdy ma jakieś sekrety, zachowania, pasje, hobby, które wykonuje tylko jak jest sam. Trzyma to dla siebie i chroni swoich mrocznych sekretów haha :)
 DDOB oraz NEFFOS przygotowali konkurs właśnie dla takich osób. Podziel się swoim drugim skrywanym "ja" i zgłoś do konkursu, tym bardziej że nagrody są świetne (powerbank, smartfon, bony do H&M )  więc myślę, że warto :)
LINK DO KONKURSU







9.7.16

Od szczegółu do problemu: Problem picia |o zdrowiu psychologicznie|


A więc oficjalnie witam w swoich skromnych progach! Zabieram się więc do roboty, żeby nadrobić stracony czas :)

Dzisiaj o wodzie.
O wodzie, nie wódce, czy piwie, jakby to się mogło po tytule zdawać. No chyba, że to tylko ja mam takie skojarzenia... Pewnie  na pewno wszyscy z Was słyszeli co najmniej z tysiąc razy, jak ważną role w naszym organizmie pełni WODA. Wszyscy już na pamieć znamy hasła i slogany sprytnie wykorzystywane chociażby w telewizji. Każdy to zna, każdy rozumie, ale nikt sie nad tym nie zastanawia i nie zwraca już uwagi. Dlaczego? Tych nowinek o zdrowiu i urodzie jest milion. Jak nie woda, to dziwne warzywa, jak nie warzywa, to ohydne zioła. Musisz to pić, bo to, bo tamto. Jeść to, bo będzie tak i tak. Robić tak, bo stanie się to i to... Kurde! nie dziwie sie. W wieku internetu i telewizji człowiek nagle dostaje za dużo informacji i zaczyna sie jej wystrzegać jak ognia! Gorzej! Ogień mało komu się źle kojarzy.





Szczerze? Mnie również natłok informacji i nakazów, jak żyć, a jak nie żyć zwyczajnie przytłaczał. Broniłam się rękoma i nogami. Zatykałam uszy na każdy wstęp o zdrowiu, w przenośni mówiąc, wręcz przed każdym wyrazem na "Z", ALee... do czasu.

Moja mama ma coś w sobie... Ona jest maniaczką tych zdrowotnych nowinek, wręcz powinna zostać jakąś znachorką, albo ludzką encyklopedią. Stosuje różne dziwne i mniej dziwne metody na zdrowie i lepsze samopoczucie. Ilekroć mnie coś nie zabolało, albo zakuło już leciała do mnie z tymi swoimi sposobami. Może zbyt ostro, ale odruchowo wręcz zatykałam uszy i wrzeszczałam, żeby mi dać spokój, bo ja tego wszystkiego nie chce, to mi nie pomoże i ja wiem najlepieeeej! Zawsze wiedziałam wszystko najlepiej, ale powtórzę się znów- do czasu. Do czasu, gdy naprawdę mamy problem i szukamy sposobu wszędzie i nic nie przynosi rezultatów, wreszcie chwytamy sie czegoś co nie jest chemią od przemądrzałego pana doktora, który również zawsze wszystko wie najlepiej. Chwytamy sie natury. Czegoś co powinniśmy zrobić od razu. Kiedyś napisze osobną notkę na temat błędnego koła farmaceutycznego, ale dziś nie będę tego rozwijać. 









Dziś tym długim wstępem chciałam dojść wreszcie do puenty, jaką jest "zdrowy tryb życia". Tak wiem ble/fu i zmieniam kanał... ale daj mi dokończyć.
Jeżeli jesteś zdrów jak byk, jak ryba, czy jak to sie mówi. Wiedz, że ja też byłam. Zdarzało mi się i przesadnie rzucić, że mam końskie zdrowie. Może i miałam. Końskie, czy rybie, zdrowie to zdrowie, ale prawda jest taka, że dopiero jak je stracisz, to docenisz. Jak z wszystkim z resztą. Też nie dbałam o siebie, nie zwracałam uwagi na wiele rzeczy i popełniałam wiele błędów, z wiecznym, odwiecznym przekonaniem, że ja wiem lepiej i to, że pomimo iż rozsądek mówi, że zaszkodzi, to mi na pewno akurat nie zaszkodzi. mi jedynej nie zaszkodzi... Jaka ja głupia byłam, powtarzam to co dnia i Wy uczcie sie na przykładzie, że zdrowie jest ulotne i trzeba je trzymać w garści silniej niż cokolwiek innego, albowiem z nim możecie mieć wszystko, a bez niego jedynie NIC.


..pomimo że nie chorujesz, jesteś zdrów jak ryba i czujesz się jeszcze 2 razy lepiej, to nie zdajesz sobie sprawy, jak wielka krzywdę sobie robisz. Jestem zdrowy to mogę wszystko, nic mi nie straszne- Błąd. 
Przyjdzie dzień, że siądzie Ci wszystko. Za miesiąc, za rok, za 30 na stare lata, ale przyjdzie. Nic nie obija się bez echa. Nie jeden był mądry i pisał wiersze, a nie jeden książki o życiu i poległ.
Dbaj o siebie w szczegółach. W prostych rzeczach, które znasz, ale pomijasz i zastępujesz. Jeden szczegół, którego nie przestrzegasz, da o sobie znać w najmniej oczekiwanym i potrzebnym momencie, ale nie już jak ten "szczegół", który miałeś głęboko ww... nie skończę. Tylko jako problem, który będzie Ci przypominał o szczegółach już całe życie, ale to przypomnienie będzie już złudne.

Nie chcę rozwijać się zbyt długo, bo nikt w dzisiejszych czasach nie lubi czytać więcej, jak jedno zdanie pod zdjęciem na bezużytecznej, dlatego zwracam się z jedną radą: 
Dbajcie o szczegóły, bo szczegóły zawsze przeradzają się w coś większego. O szczegóły łatwiej dbać w zarodku.









Takim szczegółem, głupim i prostym może być właśnie TA woda. Są ludzie, którzy przez cały dzień potrafią wypić tylko 2-3 kawy... w sumie to nawet więcej.  No więc piją tak? Piją, piją, tylko problem w tym, że kawa liczy sie na minus... po każdej kawie, należy doliczyć szklankę wody na plus do wypicia, ponieważ kawa odwadnia organizm. No to jak? Nie dość, że nie pijesz cały dzień, to i jesteś kilka szklanek na minusie?
 A co na to nasz organizm? Jak on funkcjonuje?
Nie wiem. Nie chce wiedzieć.
Ale wiem jedno. Lepiej nie próbujmy się o tym przekonywać oraz o tym, jak wiele jest w stanie wytrzymać przez pomijanie takiego "szczegółu". Nigdy ich nie lekceważ, bo to one mogą być najgroźniejsze. Są lekceważone, panoszą się cicho, długo i skutecznie, żeby na końcu dać pokaz możliwości.









A więc jak to zrobić, żeby wygrać z tym wodnym "szczegółem"  łatwo i z przyjemnością. 
Ja opracowałam jedną metodę, która na mnie działa wyjątkowo skutecznie- wzbogacić ją.

Wierzcie mi, że to strata 5-10 minut, a po zakończeniu nie będziecie musieli się martwić już bilansem wodnym.
Mrożona herbata, lemoniada, albo inny samodzielnie stworzony napój na bazie wody, bez cukru, soli... tak, soli też. Kilka dodatków do wody, a nagle przestaje być nudna dla języka i oka, wraz z czym  staje się dla mózgu atrakcyjna. To wszystko psychologia. Wiem że to pogmatwane, nudne i  dziwne, ale tak to wygląda. Pierwszy raz po wypróbowaniu tego napoju, wypiłam połowę sama, praktycznie na raz. Poczęstowałam rodzinę i jak zobaczyłam jak szybko zniknęły dwa dzbanki, nie ukrywam, że mi się to bardzo nie podobało ;). No ale cóż, na zdrowie i im! Musiałam jeszcze tego sporo do produkować i bilans wodny dnia przestał być już męczarnią, a przyjemnością.

To jest takie proste, a działa... no naprawdę! Nie pisze tego, żeby zareklamować mój filmik, który zaraz podlinkuje, lecz żebyście autentycznie wypróbowali, bo po tym nie będę już musiała nikogo przekonywać.
Posłużcie się moim przepisem, od którego zaczniecie walkę z tym małym "szczegółem". A po skończeniu dajcie znać, czy wyszliście z niej zwycięsko.



















Czekam na wasze efekty walki ze szczegółami!





4.7.16

Cześć, jestem Weronika i nie było mnie tu ..długo



Tak, Weronika. Przedstawiam się po raz kolejny na własnym blogu ponieważ możliwe, że już dawno o mnie zapomnieliście i zastanawiacie co jest grane.

Nie wiem ile minęło czasu, na pewno dużo... ze 3 lata? 4? więcej?! Nie mam pojęcia i wolę nie sprawdzać. Wszystko jedno, pomińmy ten "szczegół". Ale o co chodzi? Jeżeli ktokolwiek zadał sobie to pytanie, to z radością i zaangażowaniem odpowiem- tęskniłam za tym. Tak jak (prawdopodobnie) pisałam niżej, w ostatnim poście, musiałam wstrzymać blog, na rzecz kanału YouTube (LINK-DEMORDIE ), który stał się moją nową pasją. Nie żałuje, że tak zrobiłam, na tamten czas nie dałabym rady prowadzić i tego, i tego, mówiąc banalnie, to były inne czasy. Teraz chyba każdy ma bloga albo kanał, albo to i to, trochę inaczej to wygląda.. no ale nie zmieniaj tematu Weronika! (tak to ja! dla przypomnienia) 
Taka ze mnie dziwna dziewczynka, że takie rzeczy dają mi satysfakcje i spełnienie. Taka chyba dusza artystyczna. Nagrywanie, pisanie, tworzenie... Pisanie rzuciłam na długi czas, ale były momenty, gdy tęskniłam i dziś spontaniczną myślą ... A CO MI TAM! Jak tęsknisz to to zmień, sprawa jasna, po co tworzyć sztuczne problemy. 

Na kanale, we Vlogach jestem trochę inna. Ja oddzielam te dwie działalności. Vlog, to miejsce gdzie trzeba się powygłupiać, wyszaleć, ruszyć z siedzenia widza, wywołać jego UŚMIECH i zmotywować go. Ma się przy nim świetnie bawić i czerpać z nich pozytywny humor, a blog? Blog to było zawsze miejsce dla przemyśleń. To czego czasem wstydzimy się powiedzieć, albo łatwiej i trafniej napisać i opisać. Tu zawsze chciałam wcielać odrobinę tego czegoś co każe czytelnikowi zatrzymać sie w pół zdania i pomyśleć- "Ale o co chodzi? Aaaaa..." i interpretować ogólny tekst indywidualnie i na wiele sposobów. Tak, za tym własnie tęskniłam. Zdecydowanie.
Czy to oficjalny powrót? Nie wiem. Chciałabym, ale to zależy czy  mam do czego wracać? Jeżeli wszystko pójdzie z godnie z myślą, to moje myśli znajdą tu ujście.

A! i jeszcze jedno! Fotografia!
Migawka, migawka i godziny na komputerze spędzane nad dopracowaniem każdego szczegółu jednego zdjecia. Tego to mi straasznie brakowało. Przez dwa "a" w słowie "strasznie" 


To co? Zaczynamy? :)
Czekam na opinie tych, dla których nie pisałam już tyle lat :) Ciekawe czy tu jeszcze są..






 Ano i wstawiam Wam zdjęcia siebie. Tak, siebie. Nie chodzi o samouwielbienie, czy pochwalnie stu-dwieście-megapixelowym telefonem, ale tak pomyślałam, że pewnie sie zmieniłam, i dla tych który nie śledzili mojej działalności na youtube, czy innych portalach.... oto właśnie ja. Po 3,4 czy tam iluś latach ;)












Jak widać pod wieloma względami (np. patrz zdj nr.8) się nie zmieniłam. 
Nie wiem jak z wyglądem, ale uśmiech i zachowanie dalej na swoim miejscu. :)


~~Czekam na komentarz w sprawie! 












24.9.14

Ale nadal będę.








(może losowo?)

Cześć. Witam się.. nie bo wypada.
Słuchajcie... no pierwszy raz mi się zdarzyło, że nie wiem jak zacząć. Szczerze? Pisze, bo obiecałam jednemu z Was. Może gdybym nie była tu, gdzie teraz jestem, jaka jestem, to mielibyście tu jakiś super-ekstra-buum pozytywny post, ale jestem gdzie i jaka jestem. Przepraszać?
Znam już Waszą opinie na swój temat. To że "sie zmieniłam" mnie nie obchodzi, bo to oczywiste i normalne... ściśle mówiąc, nie rusza mnie to, ale gdy czytam, jak bardzo Wam mojej obecności brakuje, już tak średnio obojętnie sobie z tym radze.
Najdłuższa przerwa w tej całej mojej wielkiej karierze, wielkiej i wspaniałej blogerki. Kolega powiedział mi- rób co robisz, ale kochaj to. Jeśli nie potrafisz, nie rób. Kolega rozum. Wiecie co ja teraz robię? Pisze dla Was. Tak, właśnie dla Was. Nie- dla Was i dla siebie. Kiedyś to robiłam głównie dla siebie. Gdy zakładałam bloga, miałam ciężki czas. Najgorszy rok w swoim życiu. Jak to sie mówi- "dawno i nie prawda". Teraz nie jestem już bezbronną trzynastolatką. Tak jakby to powiedzieć- nie ma korzyści, to porzuca, prawda?



Każdemu sie ciśnie........ YOUTUBE! na usta i... każdemu muszę przyznać racje. Żeby nie zapomnieć muszę to wykrzyczeć szybko, bo mi umknie: Odróżniam czytelników od widzów. Bardzo ważne zdanie dla Was. Nie będę opisywać różnicy i ich obrażać... przecież Wy ją znacie. Wy tak, oni nie. Pewnie nawet sie nie domyślają. 

Cały kanał jest dzięki Wam i znowu... zyskała, wykorzystała, nie?
To już 3 lata będą, prawda? Kiedyś myślałam że to będzie wieczność.

Słuchajcie, ja tu o nikim nie zapomniałam. Poznałam dzięki DEMORDIE tyle osób, bez których teraz... no niech te trzy kropeczki bezsilności słownej zostaną gdzie są. Nie powinnam używać słowa "tyle". Traktować jak mięso na kilogramy. ~Takich~ to jest dobre określenie. Kiedyś nie wierzyłam, że można kogoś tak pokochać przez 19 cali monitora. Tych którzy są dosłownie po drugiej stronie Polski i tylko głupi snapchat, czasem szepnie przez 10 sekund co teraz robią, jak żyją, co słychać... widać. Także tych, do których mam 10 zł drogi, albo tych do których nie dostane się nawet z paszportem.
Nie wiem jak sie mam tłumaczyć. Znacie mnie. Po prostu chciałbym... teraz... nosz Weronika. Bo ty sama wiesz czego byś chciała -,-. Po prostu... no nie... to proste nie jest, ale nie mam cierpliwości już tu pisać. Zabolało?
No piszcie pod spodem, że już.... no nie wiem.. pożegnaliście tamtą Weronikę. Cześć, pa i do widzenia... że to taki wiek, że dorastam, ale wydaje mi się, że dorosłam już bardzo dawno temu, tylko dupe miałam miękką.
Całe serducho w trzy lata, tu. Nadal tu z nami będzie. Jeżeli będę mieć szczerą chęć, to napisze. Jeżeli nie... to ja nadal będę, ale... tak, tutaj- tenkanałprzezktóregojużmnienienawidzicie .
Co moge dodać, nic sie nie zmieniło. Nadal jestem tą walniętą wariatką, robiąca pozytywne akcje, próbującą wywołać Wasz uśmiech, ale troszeczkę... w innym miejscu.

Czas, tak czas. Nie żyjemy ze sobą w zgodzie. Gdybym miała go więcej, to było by mnie więcej. Niestety.

Nikomu nie będę robić złudnej nadziei. Wiecie czym jest blog? Pasją. Wiecie czym jest pasja? Czymś, co robimy dla przyjemności. Przyjemnością nadal jest, ale już mniejszą. Teraz jest kanał, a kiedyś? Kto wie może to będzie wspinaczka górska, czy nurkowanie. Kij z tym, że boje sie wody. Wszystko sie zmienia. Dorastam... my dorastamy, bez względu na wiek. Wszyscy. Wy też teoretycznie jutro możecie przestać czytać blogi, a zacząć robić na drutach. Możecie mieć żale, możecie w dalszym ciągu mnie obrażać w mailach, że stałam sie taka i taka. Że porzuciłam bloga, bo blog dawaj mi mniej "hajsów". Nigdy nie wzięłam ani złotówki za bloga. To była taka pasja, która opierała sie na wyższych wartościach niż korzyściach materialnych. A więc piszcie dalej, że sie sprzedałam... że jestem egoistką, bo dzięki Wam mam kanał... piszcie, ja to wszystko przeczytam, ale jeśli wspomnisz, że się zmieniłam... zmieniłam sie na gorsze, jestem taka i taka, bo przeprogramowałam zainteresowania na inną formę, to możesz sobie oszczędzić czasu.



Kurna ja ją nawracam, pisze, spamuje, a ona dalej swoje i jeszcze sie UŚMIECHA? 
Nie stałam sie "zdemoralizowaną nastolatką" ponieważ będę tą swoją pozytywną "misje" kontynuować w inny sposób. Ja jestem w 100% jaka byłam. Teraz po prostu bardziej nie potrafię usiedzieć na miejscu. Nienawidzę siedzieć w miejscu i Wy o tym wiecie.

Uśmiech no. Ja nie umieram Słońca ;) 
Moja skrzynka zawsze otwarta, Facebook, Instagram, Ask.......... Youtube.
Będę Was tam cały czas zarażać uśmiechem. Dopóki mi internetu nie odetną! ;)







~ ~~~~~~ ~

Dlaczego dałam tam smutne piosenki? Chciałam... dodać klimatu? powagi sytuacji? popsuć humor? zrobić na złość? 
Nie. Bez szczególnego powodu. Po prostu uważam, że takie są prawdziwe. Takie od serca. Wesołego każdy umie udawać ;)





(A mój hymn pamiętacie?:)

 Taką Weronikę poznajecie?