24.9.14

Ale nadal będę.








(może losowo?)

Cześć. Witam się.. nie bo wypada.
Słuchajcie... no pierwszy raz mi się zdarzyło, że nie wiem jak zacząć. Szczerze? Pisze, bo obiecałam jednemu z Was. Może gdybym nie była tu, gdzie teraz jestem, jaka jestem, to mielibyście tu jakiś super-ekstra-buum pozytywny post, ale jestem gdzie i jaka jestem. Przepraszać?
Znam już Waszą opinie na swój temat. To że "sie zmieniłam" mnie nie obchodzi, bo to oczywiste i normalne... ściśle mówiąc, nie rusza mnie to, ale gdy czytam, jak bardzo Wam mojej obecności brakuje, już tak średnio obojętnie sobie z tym radze.
Najdłuższa przerwa w tej całej mojej wielkiej karierze, wielkiej i wspaniałej blogerki. Kolega powiedział mi- rób co robisz, ale kochaj to. Jeśli nie potrafisz, nie rób. Kolega rozum. Wiecie co ja teraz robię? Pisze dla Was. Tak, właśnie dla Was. Nie- dla Was i dla siebie. Kiedyś to robiłam głównie dla siebie. Gdy zakładałam bloga, miałam ciężki czas. Najgorszy rok w swoim życiu. Jak to sie mówi- "dawno i nie prawda". Teraz nie jestem już bezbronną trzynastolatką. Tak jakby to powiedzieć- nie ma korzyści, to porzuca, prawda?



Każdemu sie ciśnie........ YOUTUBE! na usta i... każdemu muszę przyznać racje. Żeby nie zapomnieć muszę to wykrzyczeć szybko, bo mi umknie: Odróżniam czytelników od widzów. Bardzo ważne zdanie dla Was. Nie będę opisywać różnicy i ich obrażać... przecież Wy ją znacie. Wy tak, oni nie. Pewnie nawet sie nie domyślają. 

Cały kanał jest dzięki Wam i znowu... zyskała, wykorzystała, nie?
To już 3 lata będą, prawda? Kiedyś myślałam że to będzie wieczność.

Słuchajcie, ja tu o nikim nie zapomniałam. Poznałam dzięki DEMORDIE tyle osób, bez których teraz... no niech te trzy kropeczki bezsilności słownej zostaną gdzie są. Nie powinnam używać słowa "tyle". Traktować jak mięso na kilogramy. ~Takich~ to jest dobre określenie. Kiedyś nie wierzyłam, że można kogoś tak pokochać przez 19 cali monitora. Tych którzy są dosłownie po drugiej stronie Polski i tylko głupi snapchat, czasem szepnie przez 10 sekund co teraz robią, jak żyją, co słychać... widać. Także tych, do których mam 10 zł drogi, albo tych do których nie dostane się nawet z paszportem.
Nie wiem jak sie mam tłumaczyć. Znacie mnie. Po prostu chciałbym... teraz... nosz Weronika. Bo ty sama wiesz czego byś chciała -,-. Po prostu... no nie... to proste nie jest, ale nie mam cierpliwości już tu pisać. Zabolało?
No piszcie pod spodem, że już.... no nie wiem.. pożegnaliście tamtą Weronikę. Cześć, pa i do widzenia... że to taki wiek, że dorastam, ale wydaje mi się, że dorosłam już bardzo dawno temu, tylko dupe miałam miękką.
Całe serducho w trzy lata, tu. Nadal tu z nami będzie. Jeżeli będę mieć szczerą chęć, to napisze. Jeżeli nie... to ja nadal będę, ale... tak, tutaj- tenkanałprzezktóregojużmnienienawidzicie .
Co moge dodać, nic sie nie zmieniło. Nadal jestem tą walniętą wariatką, robiąca pozytywne akcje, próbującą wywołać Wasz uśmiech, ale troszeczkę... w innym miejscu.

Czas, tak czas. Nie żyjemy ze sobą w zgodzie. Gdybym miała go więcej, to było by mnie więcej. Niestety.

Nikomu nie będę robić złudnej nadziei. Wiecie czym jest blog? Pasją. Wiecie czym jest pasja? Czymś, co robimy dla przyjemności. Przyjemnością nadal jest, ale już mniejszą. Teraz jest kanał, a kiedyś? Kto wie może to będzie wspinaczka górska, czy nurkowanie. Kij z tym, że boje sie wody. Wszystko sie zmienia. Dorastam... my dorastamy, bez względu na wiek. Wszyscy. Wy też teoretycznie jutro możecie przestać czytać blogi, a zacząć robić na drutach. Możecie mieć żale, możecie w dalszym ciągu mnie obrażać w mailach, że stałam sie taka i taka. Że porzuciłam bloga, bo blog dawaj mi mniej "hajsów". Nigdy nie wzięłam ani złotówki za bloga. To była taka pasja, która opierała sie na wyższych wartościach niż korzyściach materialnych. A więc piszcie dalej, że sie sprzedałam... że jestem egoistką, bo dzięki Wam mam kanał... piszcie, ja to wszystko przeczytam, ale jeśli wspomnisz, że się zmieniłam... zmieniłam sie na gorsze, jestem taka i taka, bo przeprogramowałam zainteresowania na inną formę, to możesz sobie oszczędzić czasu.



Kurna ja ją nawracam, pisze, spamuje, a ona dalej swoje i jeszcze sie UŚMIECHA? 
Nie stałam sie "zdemoralizowaną nastolatką" ponieważ będę tą swoją pozytywną "misje" kontynuować w inny sposób. Ja jestem w 100% jaka byłam. Teraz po prostu bardziej nie potrafię usiedzieć na miejscu. Nienawidzę siedzieć w miejscu i Wy o tym wiecie.

Uśmiech no. Ja nie umieram Słońca ;) 
Moja skrzynka zawsze otwarta, Facebook, Instagram, Ask.......... Youtube.
Będę Was tam cały czas zarażać uśmiechem. Dopóki mi internetu nie odetną! ;)







~ ~~~~~~ ~

Dlaczego dałam tam smutne piosenki? Chciałam... dodać klimatu? powagi sytuacji? popsuć humor? zrobić na złość? 
Nie. Bez szczególnego powodu. Po prostu uważam, że takie są prawdziwe. Takie od serca. Wesołego każdy umie udawać ;)





(A mój hymn pamiętacie?:)

 Taką Weronikę poznajecie?



10.9.14

Potrzebuje czasu.



Przepraszam, potrzebuje przerwy... by wrócić z zapałem.
Każdy miał kryzys w blogowaniu... ja chce tylko naładować baterie i wrócić z zapasową.


ps. to nie to, że nie mam pomysłu, czy inspiracji, bo mam. Jedyne czego nie mam to szczerej chęci do pisania... bo powinnam. A jedyne co mam, to chęć przerwy (A więc mam niewiele)
Muszę poukładać kilka drobnych spraw w swoim życiu. Za nie długo wracam! Z nowym akumulatorem!

"Nous étions formidables"

18.8.14

Wróci. A jeśli jej nie było... to ją stworzysz od nowa.



Zanim zaczniesz, włącz.


Czasem jedna wiadomość zmienia całego Ciebie. 
Cały plan dnia. Cały kształt ust. Całą wizytówkę 
z plasteliny... z której każdy może ulepić co chce. Każdy może zabawić się nie swoją częścią. 
Zabawić się twoją plastyczną twarzą. 


Niestety. Niestety ty na to zezwalasz... słowem, czynem i na piśmie. Z całą świadomością oraz młodą, głupią panną Nadzieją. Ona jest Twoją najlepszą przyjaciółką, ale zawiodła Cię już nie raz.



Komuś wystarczyła sekunda byś nie pozbierał się przez wiele tygodni i wiele miesięcy. 
Ale kogo to jest wina? Tak, Twoja! To ty na to pozwoliłeś i to właśnie ty to zmienisz! 
Wyrwiesz te pieprzone sznurki, NIE! Odzyskasz te pieprzone sznurki. To nie jest kradzież. To jest karma. 
To odebranie co do Ciebie należało i należy się zawsze.



Kiedyś wreszcie trzeba będzie wrócić. Odebrać, odzyskać siebie. 
Jemu to nie zrobi różnicy. Tobie zrobi ogromną. 
Nigdy więcej nie pozwól ulepić z Twojej twarzy kogoś innego. 



Nigdy wiecej nie pozwól bawić się komuś tą czystą gliną. Istnieje ryzyko, że zaschnie. Istnieje ryzyko, że już nic Ci wtedy nie pomoże.... chyba że "cód". Tak cud prze "ó"... 
Tak, kpię.
 Kpię z ludzi, którzy myślą, ze coś stanie się samo z siebie. Nic nie dzieje sie samo.
Albowiem wszystko ma swoja przyczynę i skutek. Nic sie samo nie zdarzy, ty jesteś powodem istnienia. Pociągnij sznurkiem i zobacz czy faktycznie coś zmienisz ... tak? 
To teraz zmień wszystko. 
Od nowa.






Ostatni raz Ci się nie udało.
Pierwszy raz Ci się uda.

- Do tego tekstu zainspirował mnie "Nasz układ". Układ, który zawarłam ostatnio z Kolegą. 
Z Kolegą, któremu dedykuję ten tekst,
i z Kolegą... któremu szczególnie życzę powodzenia!
:)







12.8.14

Vlog, Serafin Tour oraz zmieniamy obiekcję.



Trochę o tym jak pusta jestem... Dlaczego typowy "każdy" i trochę o tym, że tego nie zmienimy.



7.8.14

Lemon Challenge bez cenzury :)



Miałam zamiar nie spamować na blogu kolejnymi filmikami z YouTube i ewentualnie dodatkowo podlinkować w jakimś poście, lecz pytacie się na asku, czy już zapomniałam o blogu, bo nie udostępniam tu nowego video, więc... żaden problem. Skoro nie traktujecie kanału i bloga jako oddzielnej działalności, to u're welcome :) Będę regularnie wstawiać swoje wygłupy, skoro tego chcecie ;)


Miłego oglądania :)!




Pamiętaj! Rzucam wyzwanie wszystkim! :)