Strony

9.7.16

Od szczegółu do problemu: Problem picia |o zdrowiu psychologicznie|


A więc oficjalnie witam w swoich skromnych progach! Zabieram się więc do roboty, żeby nadrobić stracony czas :)

Dzisiaj o wodzie.
O wodzie, nie wódce, czy piwie, jakby to się mogło po tytule zdawać. No chyba, że to tylko ja mam takie skojarzenia... Pewnie  na pewno wszyscy z Was słyszeli co najmniej z tysiąc razy, jak ważną role w naszym organizmie pełni WODA. Wszyscy już na pamieć znamy hasła i slogany sprytnie wykorzystywane chociażby w telewizji. Każdy to zna, każdy rozumie, ale nikt sie nad tym nie zastanawia i nie zwraca już uwagi. Dlaczego? Tych nowinek o zdrowiu i urodzie jest milion. Jak nie woda, to dziwne warzywa, jak nie warzywa, to ohydne zioła. Musisz to pić, bo to, bo tamto. Jeść to, bo będzie tak i tak. Robić tak, bo stanie się to i to... Kurde! nie dziwie sie. W wieku internetu i telewizji człowiek nagle dostaje za dużo informacji i zaczyna sie jej wystrzegać jak ognia! Gorzej! Ogień mało komu się źle kojarzy.





Szczerze? Mnie również natłok informacji i nakazów, jak żyć, a jak nie żyć zwyczajnie przytłaczał. Broniłam się rękoma i nogami. Zatykałam uszy na każdy wstęp o zdrowiu, w przenośni mówiąc, wręcz przed każdym wyrazem na "Z", ALee... do czasu.

Moja mama ma coś w sobie... Ona jest maniaczką tych zdrowotnych nowinek, wręcz powinna zostać jakąś znachorką, albo ludzką encyklopedią. Stosuje różne dziwne i mniej dziwne metody na zdrowie i lepsze samopoczucie. Ilekroć mnie coś nie zabolało, albo zakuło już leciała do mnie z tymi swoimi sposobami. Może zbyt ostro, ale odruchowo wręcz zatykałam uszy i wrzeszczałam, żeby mi dać spokój, bo ja tego wszystkiego nie chce, to mi nie pomoże i ja wiem najlepieeeej! Zawsze wiedziałam wszystko najlepiej, ale powtórzę się znów- do czasu. Do czasu, gdy naprawdę mamy problem i szukamy sposobu wszędzie i nic nie przynosi rezultatów, wreszcie chwytamy sie czegoś co nie jest chemią od przemądrzałego pana doktora, który również zawsze wszystko wie najlepiej. Chwytamy sie natury. Czegoś co powinniśmy zrobić od razu. Kiedyś napisze osobną notkę na temat błędnego koła farmaceutycznego, ale dziś nie będę tego rozwijać. 









Dziś tym długim wstępem chciałam dojść wreszcie do puenty, jaką jest "zdrowy tryb życia". Tak wiem ble/fu i zmieniam kanał... ale daj mi dokończyć.
Jeżeli jesteś zdrów jak byk, jak ryba, czy jak to sie mówi. Wiedz, że ja też byłam. Zdarzało mi się i przesadnie rzucić, że mam końskie zdrowie. Może i miałam. Końskie, czy rybie, zdrowie to zdrowie, ale prawda jest taka, że dopiero jak je stracisz, to docenisz. Jak z wszystkim z resztą. Też nie dbałam o siebie, nie zwracałam uwagi na wiele rzeczy i popełniałam wiele błędów, z wiecznym, odwiecznym przekonaniem, że ja wiem lepiej i to, że pomimo iż rozsądek mówi, że zaszkodzi, to mi na pewno akurat nie zaszkodzi. mi jedynej nie zaszkodzi... Jaka ja głupia byłam, powtarzam to co dnia i Wy uczcie sie na przykładzie, że zdrowie jest ulotne i trzeba je trzymać w garści silniej niż cokolwiek innego, albowiem z nim możecie mieć wszystko, a bez niego jedynie NIC.


..pomimo że nie chorujesz, jesteś zdrów jak ryba i czujesz się jeszcze 2 razy lepiej, to nie zdajesz sobie sprawy, jak wielka krzywdę sobie robisz. Jestem zdrowy to mogę wszystko, nic mi nie straszne- Błąd. 
Przyjdzie dzień, że siądzie Ci wszystko. Za miesiąc, za rok, za 30 na stare lata, ale przyjdzie. Nic nie obija się bez echa. Nie jeden był mądry i pisał wiersze, a nie jeden książki o życiu i poległ.
Dbaj o siebie w szczegółach. W prostych rzeczach, które znasz, ale pomijasz i zastępujesz. Jeden szczegół, którego nie przestrzegasz, da o sobie znać w najmniej oczekiwanym i potrzebnym momencie, ale nie już jak ten "szczegół", który miałeś głęboko ww... nie skończę. Tylko jako problem, który będzie Ci przypominał o szczegółach już całe życie, ale to przypomnienie będzie już złudne.

Nie chcę rozwijać się zbyt długo, bo nikt w dzisiejszych czasach nie lubi czytać więcej, jak jedno zdanie pod zdjęciem na bezużytecznej, dlatego zwracam się z jedną radą: 
Dbajcie o szczegóły, bo szczegóły zawsze przeradzają się w coś większego. O szczegóły łatwiej dbać w zarodku.









Takim szczegółem, głupim i prostym może być właśnie TA woda. Są ludzie, którzy przez cały dzień potrafią wypić tylko 2-3 kawy... w sumie to nawet więcej.  No więc piją tak? Piją, piją, tylko problem w tym, że kawa liczy sie na minus... po każdej kawie, należy doliczyć szklankę wody na plus do wypicia, ponieważ kawa odwadnia organizm. No to jak? Nie dość, że nie pijesz cały dzień, to i jesteś kilka szklanek na minusie?
 A co na to nasz organizm? Jak on funkcjonuje?
Nie wiem. Nie chce wiedzieć.
Ale wiem jedno. Lepiej nie próbujmy się o tym przekonywać oraz o tym, jak wiele jest w stanie wytrzymać przez pomijanie takiego "szczegółu". Nigdy ich nie lekceważ, bo to one mogą być najgroźniejsze. Są lekceważone, panoszą się cicho, długo i skutecznie, żeby na końcu dać pokaz możliwości.









A więc jak to zrobić, żeby wygrać z tym wodnym "szczegółem"  łatwo i z przyjemnością. 
Ja opracowałam jedną metodę, która na mnie działa wyjątkowo skutecznie- wzbogacić ją.

Wierzcie mi, że to strata 5-10 minut, a po zakończeniu nie będziecie musieli się martwić już bilansem wodnym.
Mrożona herbata, lemoniada, albo inny samodzielnie stworzony napój na bazie wody, bez cukru, soli... tak, soli też. Kilka dodatków do wody, a nagle przestaje być nudna dla języka i oka, wraz z czym  staje się dla mózgu atrakcyjna. To wszystko psychologia. Wiem że to pogmatwane, nudne i  dziwne, ale tak to wygląda. Pierwszy raz po wypróbowaniu tego napoju, wypiłam połowę sama, praktycznie na raz. Poczęstowałam rodzinę i jak zobaczyłam jak szybko zniknęły dwa dzbanki, nie ukrywam, że mi się to bardzo nie podobało ;). No ale cóż, na zdrowie i im! Musiałam jeszcze tego sporo do produkować i bilans wodny dnia przestał być już męczarnią, a przyjemnością.

To jest takie proste, a działa... no naprawdę! Nie pisze tego, żeby zareklamować mój filmik, który zaraz podlinkuje, lecz żebyście autentycznie wypróbowali, bo po tym nie będę już musiała nikogo przekonywać.
Posłużcie się moim przepisem, od którego zaczniecie walkę z tym małym "szczegółem". A po skończeniu dajcie znać, czy wyszliście z niej zwycięsko.



















Czekam na wasze efekty walki ze szczegółami!





4.7.16

Cześć, jestem Weronika i nie było mnie tu ..długo



Tak, Weronika. Przedstawiam się po raz kolejny na własnym blogu ponieważ możliwe, że już dawno o mnie zapomnieliście i zastanawiacie co jest grane.

Nie wiem ile minęło czasu, na pewno dużo... ze 3 lata? 4? więcej?! Nie mam pojęcia i wolę nie sprawdzać. Wszystko jedno, pomińmy ten "szczegół". Ale o co chodzi? Jeżeli ktokolwiek zadał sobie to pytanie, to z radością i zaangażowaniem odpowiem- tęskniłam za tym. Tak jak (prawdopodobnie) pisałam niżej, w ostatnim poście, musiałam wstrzymać blog, na rzecz kanału YouTube (LINK-DEMORDIE ), który stał się moją nową pasją. Nie żałuje, że tak zrobiłam, na tamten czas nie dałabym rady prowadzić i tego, i tego, mówiąc banalnie, to były inne czasy. Teraz chyba każdy ma bloga albo kanał, albo to i to, trochę inaczej to wygląda.. no ale nie zmieniaj tematu Weronika! (tak to ja! dla przypomnienia) 
Taka ze mnie dziwna dziewczynka, że takie rzeczy dają mi satysfakcje i spełnienie. Taka chyba dusza artystyczna. Nagrywanie, pisanie, tworzenie... Pisanie rzuciłam na długi czas, ale były momenty, gdy tęskniłam i dziś spontaniczną myślą ... A CO MI TAM! Jak tęsknisz to to zmień, sprawa jasna, po co tworzyć sztuczne problemy. 

Na kanale, we Vlogach jestem trochę inna. Ja oddzielam te dwie działalności. Vlog, to miejsce gdzie trzeba się powygłupiać, wyszaleć, ruszyć z siedzenia widza, wywołać jego UŚMIECH i zmotywować go. Ma się przy nim świetnie bawić i czerpać z nich pozytywny humor, a blog? Blog to było zawsze miejsce dla przemyśleń. To czego czasem wstydzimy się powiedzieć, albo łatwiej i trafniej napisać i opisać. Tu zawsze chciałam wcielać odrobinę tego czegoś co każe czytelnikowi zatrzymać sie w pół zdania i pomyśleć- "Ale o co chodzi? Aaaaa..." i interpretować ogólny tekst indywidualnie i na wiele sposobów. Tak, za tym własnie tęskniłam. Zdecydowanie.
Czy to oficjalny powrót? Nie wiem. Chciałabym, ale to zależy czy  mam do czego wracać? Jeżeli wszystko pójdzie z godnie z myślą, to moje myśli znajdą tu ujście.

A! i jeszcze jedno! Fotografia!
Migawka, migawka i godziny na komputerze spędzane nad dopracowaniem każdego szczegółu jednego zdjecia. Tego to mi straasznie brakowało. Przez dwa "a" w słowie "strasznie" 


To co? Zaczynamy? :)
Czekam na opinie tych, dla których nie pisałam już tyle lat :) Ciekawe czy tu jeszcze są..






 Ano i wstawiam Wam zdjęcia siebie. Tak, siebie. Nie chodzi o samouwielbienie, czy pochwalnie stu-dwieście-megapixelowym telefonem, ale tak pomyślałam, że pewnie sie zmieniłam, i dla tych który nie śledzili mojej działalności na youtube, czy innych portalach.... oto właśnie ja. Po 3,4 czy tam iluś latach ;)












Jak widać pod wieloma względami (np. patrz zdj nr.8) się nie zmieniłam. 
Nie wiem jak z wyglądem, ale uśmiech i zachowanie dalej na swoim miejscu. :)


~~Czekam na komentarz w sprawie! 












24.9.14

Ale nadal będę.








(może losowo?)

Cześć. Witam się.. nie bo wypada.
Słuchajcie... no pierwszy raz mi się zdarzyło, że nie wiem jak zacząć. Szczerze? Pisze, bo obiecałam jednemu z Was. Może gdybym nie była tu, gdzie teraz jestem, jaka jestem, to mielibyście tu jakiś super-ekstra-buum pozytywny post, ale jestem gdzie i jaka jestem. Przepraszać?
Znam już Waszą opinie na swój temat. To że "sie zmieniłam" mnie nie obchodzi, bo to oczywiste i normalne... ściśle mówiąc, nie rusza mnie to, ale gdy czytam, jak bardzo Wam mojej obecności brakuje, już tak średnio obojętnie sobie z tym radze.
Najdłuższa przerwa w tej całej mojej wielkiej karierze, wielkiej i wspaniałej blogerki. Kolega powiedział mi- rób co robisz, ale kochaj to. Jeśli nie potrafisz, nie rób. Kolega rozum. Wiecie co ja teraz robię? Pisze dla Was. Tak, właśnie dla Was. Nie- dla Was i dla siebie. Kiedyś to robiłam głównie dla siebie. Gdy zakładałam bloga, miałam ciężki czas. Najgorszy rok w swoim życiu. Jak to sie mówi- "dawno i nie prawda". Teraz nie jestem już bezbronną trzynastolatką. Tak jakby to powiedzieć- nie ma korzyści, to porzuca, prawda?



Każdemu sie ciśnie........ YOUTUBE! na usta i... każdemu muszę przyznać racje. Żeby nie zapomnieć muszę to wykrzyczeć szybko, bo mi umknie: Odróżniam czytelników od widzów. Bardzo ważne zdanie dla Was. Nie będę opisywać różnicy i ich obrażać... przecież Wy ją znacie. Wy tak, oni nie. Pewnie nawet sie nie domyślają. 

Cały kanał jest dzięki Wam i znowu... zyskała, wykorzystała, nie?
To już 3 lata będą, prawda? Kiedyś myślałam że to będzie wieczność.

Słuchajcie, ja tu o nikim nie zapomniałam. Poznałam dzięki DEMORDIE tyle osób, bez których teraz... no niech te trzy kropeczki bezsilności słownej zostaną gdzie są. Nie powinnam używać słowa "tyle". Traktować jak mięso na kilogramy. ~Takich~ to jest dobre określenie. Kiedyś nie wierzyłam, że można kogoś tak pokochać przez 19 cali monitora. Tych którzy są dosłownie po drugiej stronie Polski i tylko głupi snapchat, czasem szepnie przez 10 sekund co teraz robią, jak żyją, co słychać... widać. Także tych, do których mam 10 zł drogi, albo tych do których nie dostane się nawet z paszportem.
Nie wiem jak sie mam tłumaczyć. Znacie mnie. Po prostu chciałbym... teraz... nosz Weronika. Bo ty sama wiesz czego byś chciała -,-. Po prostu... no nie... to proste nie jest, ale nie mam cierpliwości już tu pisać. Zabolało?
No piszcie pod spodem, że już.... no nie wiem.. pożegnaliście tamtą Weronikę. Cześć, pa i do widzenia... że to taki wiek, że dorastam, ale wydaje mi się, że dorosłam już bardzo dawno temu, tylko dupe miałam miękką.
Całe serducho w trzy lata, tu. Nadal tu z nami będzie. Jeżeli będę mieć szczerą chęć, to napisze. Jeżeli nie... to ja nadal będę, ale... tak, tutaj- tenkanałprzezktóregojużmnienienawidzicie .
Co moge dodać, nic sie nie zmieniło. Nadal jestem tą walniętą wariatką, robiąca pozytywne akcje, próbującą wywołać Wasz uśmiech, ale troszeczkę... w innym miejscu.

Czas, tak czas. Nie żyjemy ze sobą w zgodzie. Gdybym miała go więcej, to było by mnie więcej. Niestety.

Nikomu nie będę robić złudnej nadziei. Wiecie czym jest blog? Pasją. Wiecie czym jest pasja? Czymś, co robimy dla przyjemności. Przyjemnością nadal jest, ale już mniejszą. Teraz jest kanał, a kiedyś? Kto wie może to będzie wspinaczka górska, czy nurkowanie. Kij z tym, że boje sie wody. Wszystko sie zmienia. Dorastam... my dorastamy, bez względu na wiek. Wszyscy. Wy też teoretycznie jutro możecie przestać czytać blogi, a zacząć robić na drutach. Możecie mieć żale, możecie w dalszym ciągu mnie obrażać w mailach, że stałam sie taka i taka. Że porzuciłam bloga, bo blog dawaj mi mniej "hajsów". Nigdy nie wzięłam ani złotówki za bloga. To była taka pasja, która opierała sie na wyższych wartościach niż korzyściach materialnych. A więc piszcie dalej, że sie sprzedałam... że jestem egoistką, bo dzięki Wam mam kanał... piszcie, ja to wszystko przeczytam, ale jeśli wspomnisz, że się zmieniłam... zmieniłam sie na gorsze, jestem taka i taka, bo przeprogramowałam zainteresowania na inną formę, to możesz sobie oszczędzić czasu.



Kurna ja ją nawracam, pisze, spamuje, a ona dalej swoje i jeszcze sie UŚMIECHA? 
Nie stałam sie "zdemoralizowaną nastolatką" ponieważ będę tą swoją pozytywną "misje" kontynuować w inny sposób. Ja jestem w 100% jaka byłam. Teraz po prostu bardziej nie potrafię usiedzieć na miejscu. Nienawidzę siedzieć w miejscu i Wy o tym wiecie.

Uśmiech no. Ja nie umieram Słońca ;) 
Moja skrzynka zawsze otwarta, Facebook, Instagram, Ask.......... Youtube.
Będę Was tam cały czas zarażać uśmiechem. Dopóki mi internetu nie odetną! ;)







~ ~~~~~~ ~

Dlaczego dałam tam smutne piosenki? Chciałam... dodać klimatu? powagi sytuacji? popsuć humor? zrobić na złość? 
Nie. Bez szczególnego powodu. Po prostu uważam, że takie są prawdziwe. Takie od serca. Wesołego każdy umie udawać ;)





(A mój hymn pamiętacie?:)

 Taką Weronikę poznajecie?



10.9.14

Potrzebuje czasu.



Przepraszam, potrzebuje przerwy... by wrócić z zapałem.
Każdy miał kryzys w blogowaniu... ja chce tylko naładować baterie i wrócić z zapasową.


ps. to nie to, że nie mam pomysłu, czy inspiracji, bo mam. Jedyne czego nie mam to szczerej chęci do pisania... bo powinnam. A jedyne co mam, to chęć przerwy (A więc mam niewiele)
Muszę poukładać kilka drobnych spraw w swoim życiu. Za nie długo wracam! Z nowym akumulatorem!

"Nous étions formidables"

18.8.14

Wróci. A jeśli jej nie było... to ją stworzysz od nowa.



Zanim zaczniesz, włącz.


Czasem jedna wiadomość zmienia całego Ciebie. 
Cały plan dnia. Cały kształt ust. Całą wizytówkę 
z plasteliny... z której każdy może ulepić co chce. Każdy może zabawić się nie swoją częścią. 
Zabawić się twoją plastyczną twarzą. 


Niestety. Niestety ty na to zezwalasz... słowem, czynem i na piśmie. Z całą świadomością oraz młodą, głupią panną Nadzieją. Ona jest Twoją najlepszą przyjaciółką, ale zawiodła Cię już nie raz.



Komuś wystarczyła sekunda byś nie pozbierał się przez wiele tygodni i wiele miesięcy. 
Ale kogo to jest wina? Tak, Twoja! To ty na to pozwoliłeś i to właśnie ty to zmienisz! 
Wyrwiesz te pieprzone sznurki, NIE! Odzyskasz te pieprzone sznurki. To nie jest kradzież. To jest karma. 
To odebranie co do Ciebie należało i należy się zawsze.



Kiedyś wreszcie trzeba będzie wrócić. Odebrać, odzyskać siebie. 
Jemu to nie zrobi różnicy. Tobie zrobi ogromną. 
Nigdy więcej nie pozwól ulepić z Twojej twarzy kogoś innego. 



Nigdy wiecej nie pozwól bawić się komuś tą czystą gliną. Istnieje ryzyko, że zaschnie. Istnieje ryzyko, że już nic Ci wtedy nie pomoże.... chyba że "cód". Tak cud prze "ó"... 
Tak, kpię.
 Kpię z ludzi, którzy myślą, ze coś stanie się samo z siebie. Nic nie dzieje sie samo.
Albowiem wszystko ma swoja przyczynę i skutek. Nic sie samo nie zdarzy, ty jesteś powodem istnienia. Pociągnij sznurkiem i zobacz czy faktycznie coś zmienisz ... tak? 
To teraz zmień wszystko. 
Od nowa.






Ostatni raz Ci się nie udało.
Pierwszy raz Ci się uda.

- Do tego tekstu zainspirował mnie "Nasz układ". Układ, który zawarłam ostatnio z Kolegą. 
Z Kolegą, któremu dedykuję ten tekst,
i z Kolegą... któremu szczególnie życzę powodzenia!
:)