Skip to main content

Wszystko na raz, znowu.

Cześć!
Już strasznie nie mogę się doczekać wakacji. Jeszcze tylko ok. 2 tygodnie , a ja ciągle zamiast "tylko" myślę "aż". Żeby o tym nie myśleć, nie mogę siedzieć w domu. Musze wyjść na zewnątrz, z koleżankami, na rolki, rower czy co kol wiek... tylko nie siedzieć i nie myśleć, że już nie wytrzymam :)
W weekend nic nie pisałam ponieważ byłam na wycieczce w Auschwitz-Birkenau. To bardzo ważna wycieczka w moim życiu i postaram się w niedługim czasie zdać z niej relacje, na blogu... ale najpierw muszę pozbierać myśli.







Ostatnio kilka czytelniczek pytało się mnie o adres, ponieważ chcą wysłać mi list! Taki ,który można dotknąć, poczuć, powąchać... zapamiętać. Ja widzę ogromną różnice pomiędzy rzeczami typu e-mail, a tradycyjną pocztą, dlatego też świadomość ,że ktoś chce poświęcić czas i wysłać list, daje mi takiego kopa ,że nie możecie sobie tego wyobrazić! Dziękuję Ci szczególnie Karina S. Twoje słowa- mód na moim sercu ;)

Pyśki!, już kończę z tym... tak właśnie z tym! Kończę z ciągłym powtarzaniem "następnym razem się postaram", "zmieniam się, już będzie lepiej". Nie, koniec z obietnicami. Teraz czas je wypełniać! Dzięki temu ,że wakacje tuż, tuż i rezygnuję z jakiś dłuższych wyjazdów, to będziemy mieć masę czasu dla siebie! Wreszcie nie będę mieć ciągłych wyrzutów sumienia... ahh, jeszcze 2 tygodnie, *wytrzymajmy!





A o to mój Mr. Bean (jaś fasola), na konkurs plastyczny z angielskiego.
Tak, tak, wiem... nic wspólnego poza parą oczu i uszami on z oryginałem nie ma, lecz nie przykładałam się
do tej pracy. Miałam dostać piątkę za wykonanie i bez znaczenia było czy jest jej warta, czy nie... ;)




~ ~~~~~~~~~~~~~~~~ ~



A na koniec chwalę się Wam swoja nową książką :)
Nie myślcie sobie ,że mam świra na punkcie odchudzania, czy coś... ja po prostu podziwiam osobę jaką jest
Ewa Chodakowska za osobowość i dlatego też jej książkę musiałam dostać w swoje posiadanie :)





Pozdrawiam i życzę wytrwałości... wakacje

Comments

Popular posts from this blog

Francuskie śniadanie dla leniuchów" to wbrew pozorom nie przepis

"Francuskie śniadanie dla leniuchów" to wbrew pozorom nie przepis, a sposób jak zacząć dzień pysznie, szybko i w francuskim stylu. Mnie nigdy nie zadowalały zwykłe kanapki i zaczęłam kombinować... w obroty poszło gotowe ciasto, owoce/dżem, a nawet budyń. Cała filozofia polega na tym aby wyciąć dowolne kształty z ciasta francuskiego, nałożyć na nie dżem/owoce czy co tam lubicie, dokładnie skleić, by podczas pieczenia nic nam nie uciekło i piec przez ok 20 min w 180 stopniach (ja to zawsze robię na wyczucie). Z doświadczenia poradzę Wam, że dobrze zaopatrzyć się w taki wynalazek jakim jest papier do pieczenia i przykryć jak kołderką nasze pyszności... zapobiega to przypieczeniu grzbietu uniemożliwiając  wyrośnięcie.  :)




Czasem warto urozmaicić sobie śniadanie, by życie nie było tak monotonne ;) Ja próbuje temu zapobiec na każdy możliwy sposób. Mała odmiana a cieszy ;) 









Zbliżają się...

Może jeszcze na to za wcześnie, może to lekka przesada, ale ja jestem już pogrążona w świątecznym klimacie. Dawno zaplanowałam już wszystkie potrawy wigilijne i świąteczne pyszności, w moim pokoju stopniowo dodaję bożonarodzeniowe akcenty i rozglądam się za prezentami. Nic na to nie poradzę, że święta to dla mnie najpiękniejszy moment w roku! Są dla mnie tak samo ważne jak wakacje, a może ważniejsze. Sama nigdy nie zastanawiałam się dlaczego tak jest, ale na samą myśl o choinkach na wystawach, śniegu, kolędach w radiu, kolejkach w sklepach, porannych hałasach z kuchni, świadczących o pieczeniu pierwszych ciast i pierwszych potraw na wigilię, sprawia, że mam dosłownie motylki w brzuchu, a uśmiech nie schodzi mi z buzi. Nigdy indziej w czasie roku, nie czuję się tak wyjątkowo, jak na święta Bożego Narodzenia- nigdy. Ani urodziny nie sprawiają mi takiej przyjemności, ani Wielkanoc, ani nawet wakacje. Każdy dzień jest inny, magiczny i wyjątkowy, każdy poranek wesoły, a każd…

Już jestem na tak- Sheinside

Dzisiaj po raz drugi wracam do tematu współprac. A dlaczego znów poruszam ten temat? Ponieważ zmieniłam zdanie!
 Odkąd tylko pamiętam wszelakie formy współpracy pomiędzy blogerem, a dana firmą źle mi się kojarzyły. Miałam, może nie żal, ale lekkie pretensje do właścicieli blogów, które czytam, iż zaczęli coś reklamować lub "dostawać". Zawsze negatywnie myślałam, że autor bloga nas wykorzystuje, ma nas "gdzieś" i tak na prawdę blog dla niego to tylko "sposób na kasę"    ...ależ nie! No dobra... na pewno i tacy blogerzy się znajdą- jak wszędzie, ale nikt kto się gdzieś wybił i jakoś liczy się w blogsferze, nie zaczął pisać dla wartości materialnych. Każdy kto pisze bloga dłużej niż rok, robi to bo to lubi, a nie bo coś z tego ma. Do bloga trzeba mieć odpowiednie serce...  cierpliwość, dużo czasu, kreatywności, nie raz i pieniędzy, ale często to i tak nie wystarcza, dlatego trzeba mieć w sobie to "coś". Tą potrzebę dzielenia się swoim zd…